Pokazywanie postów oznaczonych etykietą babskie gadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą babskie gadanie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 października 2010

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Wrrrr....

Kiedy nie mam na nie czasu działa pięknie. Kiedy mam minutkę i je potrzebuję - padło. Forum. Dziewczyny, które czekają na przesyłki ode mnie, jeśli to czytacie przypadkiem napiszcie na maila do mnie proszę.

środa, 10 grudnia 2008

uff jak spokojnie i błogo. I szczęśliwie!!!

Spokojnie i błogo Mi dzisiaj. Mogłam się wyspać, żaden termin mnie nie goni już, nie śni się klawiatura...cudownie. Wracam do świata żywych :)

A w świecie żywych dużo słychać:

Szablon bloga mnie zirytował. Na razie będzie tak jak jest. Jak coś wymyślę to zmienię :)

Spotkała mnie bardzo miła rzecz - zostałam zaproszona do noworocznej wymianyalbumów :)

Zrobiłam sobie pewnego tygodnia wycieczkę do niego pod hasłem festiwal rękodzieła. Więcej o nim tu i tu. Trochę na niego stworzyłam, pomalutku to pokażę, na początek rameczka :)


poniedziałek, 10 listopada 2008

5000 jest za nami...

5000 tysięcy nabiło się kiedy śniłam o nowych stemplach. Marzenia senne odpędziłam i ściągnęłam pocztę. Jakże się zdziwiłam, gdy zobaczyłam dwie wiadomości z screenem a w ciągu dnia przyszły jeszcze dwie następne. Z racji tego, że obdarowana ma być tylko pierwsza osoba, nie wszyscy dostanę upominek.
Ale dostaną go i tak dwie osoby, których wiadomości ściągnęły mi się na skrzynkę jako pierwsze,, razem, z tą samą godziną. Nie będę się zastanawiać nad sekundami.
Za jakiś czas na podarunek w skrzynce może liczyć Kamilcia i Leeya :)
Gratuluję!

poniedziałek, 29 września 2008

Kocia ramka

"Kociarą jestem i nic co kocie nie jest mi obce"

W wersji męskiej to hasło idealnie pasuje do mojego brata. Kociego tatusia. Nie dziwi chyba zatem, że prezent dla niego ma kocią formę. Tym bardziej, że jest mężczyzną a dla mężczyzn robi się trudno. No i tym bardziej, że za dużo czasu na ramkę nie miałam. Za to piękne kocie stemple mam i zrobiłam z nich użytek ku uciesze brata.




Przy okazji focenia ramki przekonałam się, że mój aparat "beczkuje". Załamałam się. Miał być bardzo dobry :( oki, wiem, że już trochę lat ma i w ogóle, no ale bez przesady. Pozytywną stroną jest to, że będę mieć kolejny argument za zmianą aparatu :)

sobota, 27 września 2008

Costa oszalała

Wlazłam dziś na bloga Costy bo dawno tam nie byłam, zresztą jak i na innych. I oniemiałam. Costa oszalała! zrobiła najcudowniejsze blog candy jakie widziałam. Jedna z tych cudownosci do wygrania sprawiła, że i ja postanowiłam wziąść udziałw zabawie. a co ;p

http://costa-pasje.blogspot.com

niedziela, 13 lipca 2008

ostatnio...

pracuję nad czymś. już niedługo będą efekty.

w między czasie popełniłam pewien wpis i kartkę, zdjęcia postaram sie wrzucić jutro czy pojutrze najpóźniej.

dzisiaj natomiast dodałam coś bardzo ważnego na blogu. licznik.

poniedziałek, 16 czerwca 2008

Działo się. oj działo :)

To był szalony i wspaniały weekend.
Odebrałam skarb czyli Yoasię z dworca i nastał czas śmiechu i radości. Droga do Warszawy upłyneła nam jak z bata strzelił. Czas spędzony w Warszawie podobnie. Tyle wspaniałych osób zebrało się w jednym miejscu. Mogłam w końcu je poznać i wyściskać na żywo. Szkoda tylko, że tak naprawdę nie udało się porozmawiać dłużej z wieloma osobami. Kitiw zniknęła z widoku moich oczu w mgnieniu oka, Barbarella bawiła Hanię, która tego dnia była dość marudna... ludzie byli i nagle znikali zatopieni w rozmowach z innymi. Nie wspominając już o organizatorkach, które były tak zabiegane, że można było podejrzewać je o teleportację przyglądając się szybkości z jaką zmieniały miejsca pobytu. Bardzo przyjemnym momentem spotkania była wymiana pudełek. Do mnie trafiło cudne pudełko Mamami z cudnym parawanikiem w środku. Spotkanie za szybko sie skończyło. Co by jeszcze nie wybywać z Warszawy pomknęliśmy na kawę do Zojki. Oprócz kawy dostaliśmy porządną dawkę śmiechu. Cudownie było. Po drodze do domu Ikea i pomknęliśmy nocą do domu. W domu oczywiście spać nie można było. Gadałyśmy z Yoasią i puncherowałyśmy do 4 nad ranem. Rano zaś zawitała do nas Mona. Znów było wesoło i śmiechowo. A potem Yoasia z Moną ojechały i zrobiło się jakoś pusto u mnie.

Wizyta Yoasi wiązała także z wymianą prezentów urodzinowych. Ja dostałam coś wspaniałego. Joasia kiedyś zrobiła cudną torbę, którą się zachwycałam. I teraz ta torba jest moja :)

piątek, 6 czerwca 2008

czwartek, 5 czerwca 2008

unetowana

...blada. Tak blada, że aż słońce nawet oczy zakrywa tak razi.
Nie mam netu w domu. Ktoś nam zaatakował komputer, coś poprzestawiał...szkoda gadać...niemąż ciągle zapomina podać macadres do mojego laptopa aby w nim było można mieć neta. Więc neta nie mam w domu.Mam go tylko w pracy albo u rodziców. Tylko i tu i tu bywam ostatnio za rzadko jak na czynną działalność netową :(

wtorek, 3 czerwca 2008

COŚ

Byłam ostatnio w sklepie o wymownej nazwie A4.
Poszperałam w tym cudnym składzie papieru i znalazłam ubranko godne COSIA. Co prawda, czernie nie są tak do końca zgodne, ale przynajmniej pasują do siebie a różnica nie razi.
Oczywiście, wyszłam też z innymi papierami. Dzisiaj idę na odwyk!

czwartek, 22 maja 2008

dalsze przygody COSIA

Co by COSIA skończyć, ucięłam kawałek tła od papieru i pognałam do plastyka. Wizja ukończenia COSIA słodziła mi stanie w korkach i bieganie po deszczu ( nie był to przyjemny wiosenny deszczyk). Wpadłam do sklepu i zobaczyłam wymarzony papier. Przyłożyłam kawałek...i było super!! zaopatrzyłam się więc w dwa kartony owego papiru.
Gdy już dojechałam do domu wyciągnęłam nowiutkie arkusze i papier podstawowy dla COSIA. No i pupa. Idealnie to było ale w oświetleniu sklepowym. W domu ma się to nijak do siebie. COŚ dalej czeka na bardziej łaskawe czasy dla niego

wtorek, 20 maja 2008

...i nie ma nic

Parę dni chodziło za mną COŚ. COŚ miało powstać z pięknych papierów. Wszystko wymyśliłam. Ubrałam COŚ w dodatki. Przycięłam bazę, podmalowałam jej brzegi i usiadłam do składania...Ale COŚ nie powstało. Durnowata czasem bywam i dopiero teraz wyciągnęłam karton, który miał przykryć fragment bazy. Byłam święcie przekonana, że czernie na obu papierach są identyczne. No nie są. I COŚ nie powstało w związku z tym.
Historia będzie nauczką na to, aby wcześniej wszystko dokładnie sprawdzić...

czwartek, 15 maja 2008