wtorek, 20 maja 2008

...i nie ma nic

Parę dni chodziło za mną COŚ. COŚ miało powstać z pięknych papierów. Wszystko wymyśliłam. Ubrałam COŚ w dodatki. Przycięłam bazę, podmalowałam jej brzegi i usiadłam do składania...Ale COŚ nie powstało. Durnowata czasem bywam i dopiero teraz wyciągnęłam karton, który miał przykryć fragment bazy. Byłam święcie przekonana, że czernie na obu papierach są identyczne. No nie są. I COŚ nie powstało w związku z tym.
Historia będzie nauczką na to, aby wcześniej wszystko dokładnie sprawdzić...

3 komentarze:

Bea pisze...

Ania, ale pocieszające (dla mnie) jest to, że ...gapy są wśród nas ;) (nie jestem sama!!!)

lara pisze...

no, ja robiłam coś kiedyś na wymianę, miały być dwie rzeczy podobne do siebie, zrobiłam jedną zieloną, chciałam robić drugą i okazało się , że papieru w tym kolorze już nie mam;)
musiałam inną robić;)

cwasia pisze...

Ale za jakiś czas to 'coś' powstanie?
Bo skoro wszystko obmyślone, podszykowane, to szkoda by było tak zaniechać...czekamy na efekt :)