Wyczekana i wymarzona dziewczynka zaraz po przyjeździe do mnie nie mogła opędzić się od mojego zainteresowania. Nie mogłam w związku z tym nie uczynić jej główną bohaterką kartki, którą robiłam na zlotowy konkurs karteczkowy.
Ubrałam ją w sukienkę w grochy 3d. Ją samą, też zrobiłam 3d. A co!!
...zrobiłam scrapa 30x30. Co niektóry oniemieli. Sądzili, że nigdy nie podejmę się tego. A tu taka niespodzianka. Tylko, że to trochę takie oszukane 30x30. Kompozycja mocno spłynęła w róg. Mały scrap na dużym kartonie ;)
W całym młynku, który ostatnio o mnie jest potrzebna jest czasem chwila wytchnienia. Szczególnie, jeśli do domu zawitały cudowne, wyczekane od dawna przydasie. Wygrzebałam trochę czasu w ciągu parę dni, posklejałam go i tak oto powstała ta karteczka.
Przyznam się, że nie wiem czy malowanie obrazków jest tym, co mnie rajcuje jakoś szczególnie. Na pewno, nie jest tym co kocham w scrapach najbardziej. Ale takim pięknym stempelkom nie umiem się oprzeć. Pewnie nie będzie to jedyny stempelek z tej serii w mojej kolekcji.
Szkoda jeszcze, że światło dzisiaj jest paskudne jeśli chodzi o robienie fotek :(
Właśnie one mi ostatnio zostały na dłubanie. Cierpię od jakiegoś czasu na całkowity brak czasu :(
Ale jak to mówią, w życiu ważne są tylko chwile. Kasia "KiTiW" nadała to motto swojemu wędrownemu. Zbierałam się do niego od dłuższego już czasu. Ostatnio posklejałam parę pojedynczych chwil i zamieściłam w nim wpis.
Prawie płakałam tnąc ten papier. Mimo ponad roku bawienia się papierem, wciąż mam opory przed cięciem co niektórych. Chciałby człowiek mieć go cały czas a jednocześnie coś z niego zrobić.Mieć ciasteczko czy zjeść ciasteczko?
Tyle ich zapadło Mi w pamięć, że trudno było wybrać tylko te jedne, jedyne. Po wielu godzinach myślenia wybrałam w końcu te, które znajdą się w Wędrowniku K-mai z edycji Noworocznej. Początkowo wpis planowałam w ciepłych brązach. Uświadomiłam sobie jednak, że Kasia ma już ode mnie jeden wpis w tym klimacie. Zdecydowałam się w takiej sytuacji na chłodne biele, szarość i błękit. Moje drogie Uroczyskowe koleżanki po cichu podśmiewały się w związku z tym, że chyba nie trudno zgadnąć kto zrobił ten wpis.
W fotografowaniu prac najbardziej nie lubię, kiedy światło jest nie takie i fotki nie wychodzą. A Ja też nie mam czasu na cudowanie przy nich. Tak było teraz troszkę. Ale przy poprzednim wędrownym fotki nie udały mi się na maksa. Wyszła jedna, malutka ze szczegółami. Oto ona:
Wymiany są wspaniałe. Dreszczyk niepewności, czy ktoś się na nią zgodzi. Dreszczyk radości gdy ją ktoś proponuje. Emocje oczekiwania. Emocje wręczania. Emocje oglądania i macania. Cudowne. A jak wymiana jest z kimś dla nas wyjątkowym to już w ogóle :) Tym razem wymieniłam się na datowniki z Kamilcią, moim krasnalem do pary ;) W domu leży cudeńko w jej stylu, takim starociowym i cieszy moje oczy. Zrobiłam mglisty datownik dla niej bo ta mglistość podobno ją zachwyca. Schemat jak w szkicowniku Finn w sumie, bo oderwać oczy od niego nie mogła.A ja nie mogłam się opanować, żeby nie wziąć tego pod uwagę.
Uległam pewnej chorobie jak nie jedna polska czy zagraniczna scraperka. Coś po prostu jest w tych obrazkach, że ma się ochotę na nie patrzeć, malować je, aranżować....
To mój pierwszy pokolorowany obrazek. Farbami akwarelowymi. Kartka na Uroczyskowe wyzwanie Wywołujemy wiosnę. Wiosna jest dla mnie sielska i anielska :)
Wszelkie treści, projekty oraz zdjęcia zamieszczone na blogu są mojego autorstwa bądź innych osób przeze mnie wskazanych . Ich kopiowanie bądź wykorzystywanie bez mojej zgody lub wskazanych osób jest zabronione.