piątek, 30 maja 2008

Trochę czasu...

...w końcu znalazłam aby coś napisać.
Napiszę w takim razie, że w zeszłym tygodniu spędziłam cudowny dzień w Wieluniu. Z jeszcze cudowniejszymi kobietami: Marszą, Kitiw, Moniq75k, Karolą, Kaylą, Kamilcią, Moną_63, Bożenką. Jak to już jedna z nas napisała, było wszystkiego jak należy: rozmów, tworzenia, śmiania się...już czekam na następne spotkanie :)

Na spotkaniu nie siedziałam tak całkiem bezczynnie. Zaczęłam robić kartkę dla bardzo dobrej koleżanki, która została na początku maja mamą :)

Kartkę skończyłam. Ale, że mam problem z netem i publikacją zdjęć pod tekstem to zdjęcia będą potem :)
Net pięknie działa a ja wymyśliłam jak wkleić fotki. Zaraz zobaczymy efekty :)
















czwartek, 22 maja 2008

dalsze przygody COSIA

Co by COSIA skończyć, ucięłam kawałek tła od papieru i pognałam do plastyka. Wizja ukończenia COSIA słodziła mi stanie w korkach i bieganie po deszczu ( nie był to przyjemny wiosenny deszczyk). Wpadłam do sklepu i zobaczyłam wymarzony papier. Przyłożyłam kawałek...i było super!! zaopatrzyłam się więc w dwa kartony owego papiru.
Gdy już dojechałam do domu wyciągnęłam nowiutkie arkusze i papier podstawowy dla COSIA. No i pupa. Idealnie to było ale w oświetleniu sklepowym. W domu ma się to nijak do siebie. COŚ dalej czeka na bardziej łaskawe czasy dla niego

wtorek, 20 maja 2008

...i nie ma nic

Parę dni chodziło za mną COŚ. COŚ miało powstać z pięknych papierów. Wszystko wymyśliłam. Ubrałam COŚ w dodatki. Przycięłam bazę, podmalowałam jej brzegi i usiadłam do składania...Ale COŚ nie powstało. Durnowata czasem bywam i dopiero teraz wyciągnęłam karton, który miał przykryć fragment bazy. Byłam święcie przekonana, że czernie na obu papierach są identyczne. No nie są. I COŚ nie powstało w związku z tym.
Historia będzie nauczką na to, aby wcześniej wszystko dokładnie sprawdzić...